Było miło - czyli premier obiecał
Autor: admin o piÄ…tek 5. luty 2010
Gdy wszedÅ‚em do Sali Åšwietlikowej zrozumiaÅ‚em, (…) że jakże mylne byÅ‚o moje przekonanie, iż spotkanie bÄ™dzie “spotkaniem z internautami” czyli z dość szerokim gronem.
WiÄ™kszość miejsc przy stole zajÄ™ta byÅ‚a przez “czÅ‚onków z ramienia” (o czym przekonaÅ‚em siÄ™ później, sÅ‚yszÄ…c ich wypowiedzi). A grono nie byÅ‚o liczne.
OczywiÅ›cie przyjmujÄ™ argument, że trudno cokolwiek sensownego omówić a tym bardziej ustalić w grupie ludzi, powiedzmy, powyżej 30 osób. Jednak przebieg dyskusji (przede wszystkim pierwszej jej części), peÅ‚nej zapewnieÅ„ o “woli pomocy i współpracy” i usilne dążenie, aby premiera przekonać, że internauci nie sÄ… tacy straszni, że chcÄ… pomóc rzÄ…dowi w zwalczaniu “negatywnych zjawisk i przestÄ™pstw”, zdawaÅ‚ siÄ™ potwierdzać zarzuty wobec organizatorów spotkania, że dobierali do niego tych “niekÅ‚opotliwych”.
Ta pierwsza część spotkania, oprócz tego, że byÅ‚a miÅ‚a, byÅ‚a również potwornie nudna, gdyż wielu “reprezentujÄ…cych” wygÅ‚aszaÅ‚o monotonne przemówienia z “refleksjami natury ogólnej” i z “naÅ›wietleniem kontekstu historycznego”.
Gdy siÄ™ tego sÅ‚uchaÅ‚o, to nie sposób nie zgodzić siÄ™ z premierem, że na “spotkaniu z internautami” byÅ‚o mu trudniej niż podczas przesÅ‚uchania w komisji Å›ledczej. Z pewnoÅ›ciÄ… byÅ‚o mu trudniej… nie zasnąć. (…)
WiÄ™c miÅ‚o byÅ‚o. MiÅ‚o siÄ™ zaczęło i miÅ‚o skoÅ„czyÅ‚o, bo premier obiecaÅ‚, że przyjrzy siÄ™ i wstrzyma “o ile to prawnie możliwe” sprawÄ™ rejestru stron i usÅ‚ug niedozwolonych.
Doprawdy, więcej takich kulturalnych spotkań! (Mirosław Usidus)


06/02/2010 o godz. 21:48 |
A czego się spodziewałeś jak to było moderowane, czyli inaczej ocenzurowane?
06/02/2010 o godz. 22:51 |
PROPAGANDA SUKCESU !!!!!!!!!
Tak to sie dzialo za komuny i rzadow PZPR.dokladnie jak teraz za rzadow cudaka donka.
Zbierano nas dzieciakow i kazano klaskac wojewudzkiemu sekretarzowi za gadke do dziadka,bo niewiedzielismy co mowi.Tak i teraz sie dzieje.
Cudak dobiera sobie ludzie zeby miec klake,ale klaka nawet niewie o czym ten cudak prawi.