Kryptonim “wybory”. Taki jest plan Tuska
Wysłane przez: admin w dniu: 04/12/2009
Platforma Obywatelska przygotowaÅ‚a scenariusz polityczny. Plan dotyczy przyszÅ‚oÅ›ci po wygranych przez Donalda Tuska wyborów prezydenckich. Do tej pory naturalnym kandydatem na schedÄ™ po premierze byÅ‚ Grzegorz Schetyna, ale po tym, jak zostaÅ‚ “zesÅ‚any” do Sejmu, Tusk ma kÅ‚opot.
W planie jedną z najważniejszych ról ma do odegrania Jan Krzysztof Bielecki. Donald Tusk ma oddać swojemu staremu przyjacielowi tekę premiera zaraz po wygranych wyborach prezydenckich. Ale czy Bielecki się zgodzi?
– RozmawiaÅ‚em z nim o jego przyszÅ‚oÅ›ci kilka dni temu. JKB najchÄ™tniej widziaÅ‚by siÄ™ na jakimÅ› ważnym stanowisku zwiÄ…zanym z gospodarkÄ…, i to na poziomie europejskim – mówi jego dobry znajomy. Ale co bÄ™dzie, gdy Tusk poprosi go, by pokierowaÅ‚ rzÄ…dem do wyborów parlamentarnych w 2011 r.? – Pewnie nie odmówi, ale zanim powie “tak”, postawi warunki. Zapyta, co jest do zrobienia i jakie sÄ… wobec niego oczekiwania. Nie pali siÄ™ do powrotu do polityki – opowiada nasz rozmówca.
Scenariusz wypali, ale pod warunkiem. Donald Tusk nareszcie zdecyduje siÄ™ stanąć do walki o prezydenturÄ™. – Problem polega na tym, że Donald rano oznajmia: “Nie bÄ™dÄ™ kandydowaÅ‚”, w poÅ‚udnie: “BÄ™dÄ™, bo muszÄ™”, a wieczorem: “BÄ™dÄ™ walczyÅ‚ o fotel prezydenta, bo chcÄ™”. Wszystko to mówi z absolutnÄ… szczeroÅ›ciÄ… – opowiada jeden z doradców premiera.
Chwiejność nastrojów Tuska potwierdza sondaż zamówiony po cichu przez PO przed miesiącem. Pytano, który z liderów Platformy byłby dobrym kandydatem na prezydenta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale na liście polityków zabrakło Tuska. W sondażu występowali Jerzy Buzek (wygrałby z każdym w pierwszej turze), Radosław Sikorski (miał po Buzku największe szanse), Bronisław Komorowski (też wygrywał po ostrej walce) oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz (mogłaby przegrać). – Tusk się zastanawia, czy ryzykować. Jest premierem, najsilniejszym człowiekiem w państwie. Czy będzie prezydentem? Pewnie tak, ale co, jeśli przegra w drugiej turze? – mówi jego doradca. – Odda partię, odda fotel premiera. Nie zostanie mu nic.
Jest jeszcze jeden kłopot. Donald Tusk nie chce być malowanym prezydentem. Przeżył szok po spotkaniu z Lechem Kaczyńskim na Helu. 29 marca 2008 r. obaj politycy zawierali porozumienie w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Rozmowa o polityce zmieniła się w przyjacielską pogawędkę zakrapianą winem. Po wizycie relacjonował współpracownikom: – Prezydentura to najnudniejsza funkcja w państwie, katastrofa. Niewiele władzy, mnóstwo odpowiedzialności. Nie myślcie, że gdybym zasiadł w Pałacu Namiestnikowskim, wystarczy mi pilot i abonament na Eurosport.
W innej rozmowie ze swoim otoczeniem Tusk powiedział wprost: – Nie interesuje mnie prezydentura przy silnym premierze.
Dlatego Jan Krzysztof Bielecki byłby idealnym kandydatem na początek kadencji Tuska. Nie ma zaplecza politycznego ani politycznych ambicji. Marzy o zupełnie innej karierze, a jednocześnie trudno byłoby mu odmówić, gdyby poprosił go przyjaciel.  (dziennik.pl)
Kategoria: Co tam Panie w koalicji, Donaldu, Donaldu... | Komentarze: 32

