Tusk Watch

Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię

| |
| Log in |

czytaj nas na
TWITTERZE

TuskWatch
na GaduGadu
63710790

PO boi się haków na Bronisława Komorowskiego

Wysłane przez admin w dniu 08/02/2010 o godz. 09:13

Czy Platforma Obywatelska wystawi w wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego? Na razie wciąż nie wiadomo. Planowane na wtorek posiedzenie zarządu partii przesunięto. Formalnie – z powodu urlopu wiceszefowej PO Hany Gronkiewicz-Waltz. Naprawdę chodzi jednak o przygotowanie Komorowskiego na ataki opozycji - twierdzi “Polska”.

Współpracownicy Donalda Tuska twierdzą, że jest już prawie przesądzone, iż Platforma postawi w wyborach prezydenckich na marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego. Tutaj jednak pojawiły się poważne obawy. “Polska” przytacza słowa Romana Giertycha z jednego z wywiadów: “w lochach prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest tyle ciekawych teczek, że pozwoliłyby wygrać z Komorowskim nawet Gosiewskiemu”.

Jak podaje “Polska”, do polityków PO dociera wiele sygnałów, że po wskazaniu Komorowskiego zostaną przedstawione materiały kompromitujące go, takie jak powiązania z WSI, historie z czasów kiedy współpracował z piskorczykami, kupno atrakcyjnej działki w Jabłonnie ze znajomym Foglerem itp. Jeden z polityków PO mówi, że władze partii czekają, co takiego ma zostać odpalone, by zobaczyć, na ile jest to groźne.

Między innymi ze względu na plotki o hakach wiceszef klubu PO Janusz Palikot chce przeprowadzić w partii prawybory. Jego zdaniem dzięki temu wcześniej przeszłaby fala ewentualnych haków i ataków i do czasu właściwej kampanii to wszystko “wypaliłoby się”.

Jednak zwłoka w ostatecznym wskazaniu na Komorowskiego niesie ze sobą też ryzyko osłabienia jego kandydatury - zwraca uwagę “Polska”. (wp.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | 5 komentarzy

Palikot: Tusk jak mechagodzilla

Wysłane przez admin w dniu 07/02/2010 o godz. 09:35

Zdaniem Janusza Palikota, Grzegorz Schetyna wypadł przed komisją hazardową lepiej niż szef rządu: - Nie był taką mechagodzillą jak Tusk - ocenił w rozmowie z RMF FM wiceszef klubu PO. Jego zdaniem, błędem premiera jest jego pycha. - Ale za to teraz dostanie zimny prysznic i wróci do pozycji startowych - przewiduje Palikot.

Janusz Palikot zdecydowanie skrytykował wypowiedź Donalda Tuska, który stwierdził podczas jednej z konferencji, że “mógłby usunąć Schetynę, kiedy by chciał”. - Taka wypowiedź, że mogę zrobić, co chcę z każdym, jest niedobra, nie należy do naszej tradycji - komentował wiceszef PO. Jego zdaniem, cytowana wypowiedź premiera “rzeczywiście była trochę taka z dużej pozycji ego sformułowana”.

Według Palikota, błędem Donalda Tuska jest pycha i trzeba mu na to zwrócić uwagę. - Nie można pomiatać ludźmi, nawet Grzegorzem Schetyną - stwierdził poseł PO. - Ale za to teraz dostanie zimny prysznic (…) i wróci do pozycji startowych - dodał.

Poproszony o ocenę polityków PO przesłuchiwanych przez hazardową komisję śledczą, Palikot najwyżej postawił Grzegorza Schetynę. Jego zdaniem, szef klubu PO był przekonujący w swoich wyjaśnieniach i “paradoksalnie wypadł najlepiej, dlatego że był na takim kompletnym luzie”. - Nie był tak plastikowy jak Chlebowski i nie był tak - powiedziałbym - nie był taką mechagodzillą jak Tusk w czasie jego przesłuchania - ocenił.

Czy Schetyna zdoła odbudować swoją silną niegdyś pozycję u boku Donalda Tuska i będzie sekretarzem generalnym partii po majowym kongresie? Palikot nie ma pewności, jaką decyzję podejmie w tej kwestii premier, ale sam - dałby mu szansę. W jego ocenie, Grzegorz Schetyna “to jest taki prawdziwy self-maker”. - Zrobił już kiedyś z siebie samego wicepremiera i ministra MSWiA - przypomniał. (tvn24.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | 5 komentarzy

Sobiesiak mówi co innego

Wysłane przez admin w dniu 06/02/2010 o godz. 07:45

Zeznania króla hazardu w prokuraturze różnią się od tego, co politycy Platformy powiedzieli komisji

„Rz” dotarła do treści zeznań Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, które 6 stycznia 2010 r. złożył w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej.

Sobiesiak zeznawał trzy godziny. W kilku miejscach jego wyjaśnienia różnią się od zeznań złożonych przez polityków PO przed komisją hazardową. Z wyjaśnień króla hazardu szczególnie niezadowoleni mogą być były wicepremier Grzegorz Schetyna, były minister sportu Mirosław Drzewiecki i ich współpracownik Marcin Rosół.

To Marcin Rosół, były szef gabinetu ministra Drzewieckiego, wyłania się z zeznań Sobiesiaka jako możliwe źródło przecieku o akcji CBA.

Sobiesiak, opowiadając o kulisach załatwiania pracy dla jego córki, zaprzeczył, jakoby namawiał Drzewieckiego, by dał jej pracę w Totalizatorze Sportowym. „Prosiłem go około dwóch lat wcześniej, że jeżeli będzie miał jakieś miejsce w hotelarstwie, to żeby zabrał ją ode mnie do pracy w hotelarstwie”.

Ale gdy pojawiła się szansa na posadę w zarządzie Totalizatora, prosił Rosoła o sprawdzenie dokumentów córki. Magdalena Sobiesiak w tym celu spotkała się z Rosołem dwa razy.

Sobiesiak zeznał: „W czasie spotkania w sierpniu 2009 Marcin Rosół, z tego, co mówiła córka, zasugerował jej, że ponieważ są donosy na »twojego tatusia«, to lepiej, żeby nie startowała. (…) Córka powiedziała, że poinformował ją, że są donosy na mnie”. Zapewne chodzi o spotkanie z 24 sierpnia 2009 r. w lokalu Pędzący Królik znane ze stenogramów podsłuchów CBA.

Według Biura Ryszard Sobiesiak już następnego dnia rano, po spotkaniu z córką, miał wiedzieć, że jest inwigilowany przez CBA. Prokuratorów próbował jednak przekonać, że: „Nawet jeszcze przed spotkaniem z córką używałem stwierdzeń, że jestem podsłuchiwany, wymieniałem też nazwy KGB, CBA czy wręcz wyłączałem telefon” – mówił. A o akcji CBA dowiedział się 1 października 2009 r. „z telewizji i prasy”. 

Tłumaczył też, dlaczego pod koniec sierpnia 2009 r. nagle zmienił telefon: bo jego stary aparat zaczął się psuć. Przyznał, że 25 sierpnia próbował się dodzwonić do Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego, ale nie odbierali.

Pozostaje pytanie: skąd Rosół wiedział o tym, że są jakieś donosy na Sobiesiaka? Czy mówił mu o tym Drzewiecki?

Marcin Rosół nie chce dziś komentować tych doniesień: – Do czasu zeznań przed komisją nie będę się wypowiadał. Potem będę do dyspozycji mediów – powiedział „Rz”. (Rzeczpospolita)

Kategoria: Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | 9 komentarzy

Było miło - czyli premier obiecał

Wysłane przez admin w dniu 05/02/2010 o godz. 20:08

Gdy wszedłem do Sali Świetlikowej zrozumiałem, (…) że jakże mylne było moje przekonanie, iż spotkanie będzie “spotkaniem z internautami” czyli z dość szerokim gronem.

Większość miejsc przy stole zajęta była przez “członków z ramienia” (o czym przekonałem się później, słysząc ich wypowiedzi). A grono nie było liczne.

Oczywiście przyjmuję argument, że trudno cokolwiek sensownego omówić a tym bardziej ustalić w grupie ludzi, powiedzmy, powyżej 30 osób. Jednak przebieg dyskusji (przede wszystkim pierwszej jej części), pełnej zapewnień o “woli pomocy i współpracy” i usilne dążenie, aby premiera przekonać, że internauci nie są tacy straszni, że chcą pomóc rządowi w zwalczaniu “negatywnych zjawisk i przestępstw”, zdawał się potwierdzać zarzuty wobec organizatorów spotkania, że dobierali do niego tych “niekłopotliwych”.

Ta pierwsza część spotkania, oprócz tego, że była miła, była również potwornie nudna, gdyż wielu “reprezentujących” wygłaszało monotonne przemówienia z “refleksjami natury ogólnej” i z “naświetleniem kontekstu historycznego”.

Gdy się tego słuchało, to nie sposób nie zgodzić się z premierem, że na “spotkaniu z internautami” było mu trudniej niż podczas przesłuchania w komisji śledczej. Z pewnością było mu trudniej… nie zasnąć. (…)

Więc miło było. Miło się zaczęło i miło skończyło, bo premier obiecał, że przyjrzy się i wstrzyma “o ile to prawnie możliwe” sprawę rejestru stron i usług niedozwolonych.

Doprawdy, więcej takich kulturalnych spotkań! (Mirosław Usidus)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | 2 komentarze

Cenzurowana debata z Tuskiem o cenzurze

Wysłane przez admin w dniu 05/02/2010 o godz. 07:11

Do dyskusji z premierem nie zaproszono krytykujących go internautów. Pytania „na żywo” będą moderowane.

– Waham się, czy wziąć udział w debacie, bo mam wrażenie, że internauci nie są równorzędnymi partnerami dla tak doświadczonego polityka jak Donald Tusk, a ten zamieni całe przedsięwzięcie w udany dla siebie spektakl PR – mówi „Rz” Mirosław Usidus, ekspert ds. mediów internetowych.

Spotkanie Tuska z internautami, które zacznie się dziś o godz. 14, to odpowiedź na apel 70 tys. internautów protestujących przeciw rządowemu projektowi ustawy antyhazardowej. Wprowadza on „Rejestr stron i usług niedozwolonych” pozwalający na blokowanie witryn. Internauci zwrócili się do prezydenta z prośbą o jej zawetowanie.

– Wokół ustawy narosło wiele nieporozumień, debata jest okazją, by wytłumaczyć, że rząd nie wprowadza cenzury – mówi poseł Marek Wójcik, ekspert PO ds. informatyzacji.

Jak zapowiadała Kancelaria Premiera, debata miała być taka jak Internet – wolna i nieskrępowana. Ale jak ustaliła „Rz”, do udziału w niej nie zaproszono internautów znanych z krytycznych ocen działania rządu Tuska, m.in. blogerki Kataryny, jednego z inicjatorów protestu przeciw cenzurze w Internecie Martina Lechowicza czy autora strony TuskWatch.pl.

– Nie dostałem zaproszenia. Poszedłbym powiedzieć, że nie ma żadnych negocjacji dotyczących wprowadzenia „Rejestru” – mówi „Rz” Lechowicz, autor strony konteStacja.pl.

O liście uczestników debaty decydował organizujący ją wspólnie z Kancelarią Premiera Maciej Budzich, autor blogu mediafun.pl. – Przygotowałem listę ok. 300 osób. Ale musiałem ograniczyć liczbę uczestników, by umożliwić dyskusję, a nie wyborczy wiec – przekonuje.

Niezaproszonym pozostaje zadawanie pytań za pośrednictwem sieci na żywo w trakcie debaty (www.premier.gov.pl/centrum_prasowe). Ale te będą cenzurowane. – Muszą być moderowane, nie ma możliwości, by premier został zasypany pięcioma tysiącami pytań i wyzwisk – broni się Budzich.

– Jeżeli nie będę miał możliwości zadać pytania bez moderacji, nie będę brał udziału w tym cyrku – mówi Lechowicz.

Ale trudnych pytań Tuskowi nie uda się uniknąć. – Chciałbym np. wiedzieć, kto wymyślił nazwę „Rejestr stron i usług niedozwolonych” – mówi „Rz” Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. A Jakub Śpiewak, szef fundacji Kidprotect.pl zajmującej się zwalczaniem pedofilii w Internecie, dodaje: – Może uda się przekonać premiera, że z pedofilią w Internecie nie można walczyć nakazem blokowania stron, który technologicznie łatwo ominąć.

Walka z pedofilią w sieci jest głównym argumentem za wprowadzeniem rejestru.

Marek Wójcik nie ukrywa, że debata ma służyć przede wszystkim wysondowaniu siły sprzeciwu internautów: – Po niej premier rozważy, czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na zakazy w Internecie. (Rzeczpospolita.pl)

Ponieważ Pan Wojciech Wybranowski wspominaw artykule, że TuskWatch nie dostał zaproszenia, śpieszę uzupełnić że i tak byśmy go nie przyjęli. Abstrahując juz od absurdu samej koncepcji kontrolowanej “‘debaty” z Płemiełem, nigdy w życiu nie wzięlibyśmy udziału w pijarowskich zagrywkach Tuska i jego ekipy.

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Media (po)mogą | 10 komentarzy

Kandydaci PO są słabsi od Lecha Kaczyńskiego

Wysłane przez admin w dniu 04/02/2010 o godz. 08:35

- Kandydaci PO są słabsi od Lecha Kaczyńskiego. Rezygnacja Tuska bardzo zwiększa szanse obecnego prezydenta na wygraną - mówi Jadwiga Staniszkis w rozmowie z “Rzeczpospolitą”.

Zdaniem Jadwigi Staniszkis wszyscy inni kandydaci PO - poza Donaldem Tuskiem - są słabsi od Lecha Kaczyńskiego. Według niej możliwe jest, że PO wystawi w wyborach Andrzeja Olechowskiego. Dlaczego? - Tusk wyraźnie szuka szerokofrontowej formuły. Mówi się o zbliżeniu z Włodzimierzem Cimoszewiczem, Jerzym Hausnerem. Może więc też z Olechowskim - zastanawia się Staniszkis. - Ale według mnie Olechowski też przegrywa z obecnym prezydentem - dodaje.

Jak mówi “Rzeczpospolitej” Staniszkis, argumenty, jakie są przytaczane na rzecz rezygnacji Tuska, są niewystarczające. - Dla mnie decyzja Tuska jest niezrozumiała. Sądzę, że jest w tym jakieś drugie dno. Ale na razie nie wiem jakie - twierdzi. I zastanawia się: “Może po prostu z jakichś powodów Tusk boi się walki. Bo jest zmęczony, wypalony”. - Tusk chce pozostać na świeczniku bez angażowania się w brutalną prezydencką walkę - mówi Staniszkis. (wp.pl)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Pitery, niesioły i inne palikoty | 3 komentarze

Afera hazardowa: jednak doszło do przestępstwa?

Wysłane przez admin w dniu 04/02/2010 o godz. 08:33

Środowe przeszukanie u Marcina Rosoła, byłego szefa gabinetu ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, rzuca nowe światło na aferę hazardową.

Politycy PO lubili podkreślać, że przecież żadnej afery nie było. Dlaczego? Bo rzekomo nikt w tej sprawie nikt prawa nie złamał. Owszem były naganne rozmowy polityków z biznesmenami, ale gdzie tu przestępstwo?

Powołując się na słowa ministra Jacka Cichockiego przypominano, że nawet Mariusz Kamiński miał mówić premierowi Donaldowi Tuskowi, że do przestępstwa nie doszło. Choć sam Kamiński twierdził, że sprawę Tuskowi przedstawił inaczej.

Ale nagle zaszła wielka zmiana. We środę CBA na polecenie warszawskiej prokuratury przeszukała mieszkanie Rosoła i zabezpieczyła jego komputery. Skoro prokurator wysyła służbę specjalną do domu bohatera afery hazardowej, który miał nakłaniać Mirosława Drzewickiego do wycofania się z dopłat, nie robi tego z powodu pomówień ani plotek. Chyba nadzorowana przez polityków PO prokuratura i CBA musiały mieć przesłanki, że do przestępstwa doszło. A skoro tak, to jednak afera była. Był więc pewnie i przeciek.

Posłuchajmy więc, co dziś powie o sprawie Donald Tusk! (Michał Szułdrzyński)

Kategoria: Donaldu, Donaldu..., Nasze mordy kochane, Pitery, niesioły i inne palikoty | 6 komentarzy

Komorowski: pełne poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego

Wysłane przez admin w dniu 03/02/2010 o godz. 16:52

Drobne przejęzyczenia, a może brzemienna w skutkach freudowska pomyłka? Niemałą wpadkę zaliczył w Radiu ZET marszałek Sejmu. Bronisław Komorowski zapewnił, że na pełne poparcie PO w wyborach prezydenckich mógłby liczyć… prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Jestem głęboko przekonany o tym, że bez względu na to, na kogo wskaże Platforma, to ten kandydat będzie mógł liczyć na wsparcie, jeśli to będzie Jarosław Kaczyński - stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik.

Marszałek błyskawicznie zorientował się, co właśnie powiedział, ale było już za późno. - Och, katastrofa, wpadka - dodał zaraz wyraźnie skonfundowany.

Komorowski chciał zapewnić, że jeśli PO wskaże na kandydata Radka Sikorskiego, ten będzie mógł liczyć na jego pełne poparcie. Jednak pomylił szefa MSZ z szefem największej opozycyjnej partii.

Komorowski i Sikorski są wskazywani na głównych kandydatów PO do startu w wyborach prezydenckich. (tvn24.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | 6 komentarzy

Donald Tusk coraz bardziej się sobie podoba

Wysłane przez admin w dniu 03/02/2010 o godz. 08:07

Lektura ostatnich wywiadów premiera Tuska nie należy do łatwych. W “Gazecie Wyborczej” szef rządu mówi, że żadnych prawyborów nie będzie i to on wskaże kandydata Platformy na prezydenta. Następnego ranka w Radiu Zet prawybory wracają. W TVN Tusk jest twardy, w “Wyborczej” literacki, smakujący swoje poetyckie frazy. Widać, że jemu samemu się podobają. Do tego jeszcze wrócimy.

A na razie zastanówmy się, skąd te różnice, zwłaszcza w tak kluczowej sprawie jak prawybory. Możliwe są dwie odpowiedzi: albo szef rządu ma jakiś własny plan i się nami bawi, o co go jednak nie podejrzewam. Albo tak naprawdę nie wie jeszcze, kto zastąpi go w roli kandydata PO na prezydenta. I jak to się stanie.

Świadczyłaby o tym jeszcze jedna sprawa: wypowiedź premiera, tuż po ogłoszeniu rezygnacji z kandydowania, że wybór następcy zajmie kilka dni. A przecież to termin niemożliwy, bo w przyszłym tygodniu rusza jego przesłuchanie przed komisją śledczą. Wygląda więc na to, że premier zapalił platformerskim ambicjonerom światełko z napisem “start”, na razie nie wyznaczając ani trasy, ani mety. Co nie przeszkodziło im ruszyć. (…)

Premier tym wszystkim wydaje się nie przejmować. Nawet powiększa zamieszanie, z dumą sugerując, że cała operacja za jeden z celów miała pokazanie Schetynie, kto w PO naprawdę rządzi. I tu wracamy do pięknych fraz z wywiadów premiera.

Uderzyło mnie, jak bardzo Donald Tusk sam sobie się podoba. Jak często podkreśla dumne “ja” - jego decyzja, jego intuicja, jego przemyślenie, jego ironia w stosunku do prezydentury. Kiedyś tak nie mówił. Więcej było “my”. Mniej tego nieznośnego pytania: lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie? Lustro jest coraz większe. W opustoszałej kancelarii premiera nikt już nie ma odwagi choćby zasugerować, że mogą być politycy tak piękni jak szef. I tu pojawia się kolejny problem PO z prezydenturą. Partia rządząca musi wybrać niezbyt pięknego kandydata (bo lustereczko…) na w sumie -_według premiera Tuska - odrażający urząd.

Do tej pory premier rozwiązywał problemy. Trudno mi się oprzeć wrażeniu, że od ostatniego czwartku, zapatrzony w lustro, zaczyna je tworzyć. (Michał Karnowski)

Kategoria: Donaldu, Donaldu... | 5 komentarzy

Komorowski: “Mam ambicje prezydenckie”

Wysłane przez admin w dniu 03/02/2010 o godz. 07:28

Mam ambicje prezydenckie, ale kandydata PO wyłonią konsultacje wewnątrzpartyjne - powiedział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Podkreślił, że zależy mu, aby te konsultacje nie przerodziły się w walkę i nie powodowały konfliktów w Platformie.

- Mam ambicje i uważam perspektywę wyborów prezydenckich za wspaniałe zwieńczenie kariery politycznej - powiedział Komorowski w środę w programie “Bronisław Wildstein przedstawia” w TVP1. Dodał, iż nie będzie dramatu gdyby partia wskazała innego niż on kandydata. Chciałby także uniknąć jakiejkolwiek mocnej konkurencji wewnątrz Platformy.

Premier Donald Tusk oświadczył w ubiegły czwartek, że nie będzie ubiegał się o prezydenturę. We wtorek ocenił, że Komorowski i szef MSZ Radosław Sikorski “wydają się najbardziej prawdopodobnymi kandydatami” PO na prezydenta. O obu mówił, że mają “różne zalety” i mają różne atuty. - Dzisiaj to jest z mojego punktu widzenia 50 na 50 - powiedział Tusk.

Szef rządu zapowiedział, że nie będzie wskazywał faworyta, bo - jak mówił - “jest miejsce na zdecydowanie szerszy zespół do podejmowania takich decyzji”. “Wola jednego człowieka, nawet takiego, którego lubię - mówię o sobie - na pewno nie wystarczy. Nie chciałby kogoś dyskwalifikować w przedbiegach” - zaznaczył.

Komorowski powiedział w środę, że fakt, iż jego osoba jest brana pod uwagę jako potencjalny kandydat PO jest “źródłem dużej satysfakcji, ale absolutnie nie jest źródłem zawrotu głowy”.  (wp.pl)

Kategoria: Pitery, niesioły i inne palikoty | 4 komentarze